sobota, 10 sierpnia 2019

Ekstremalna Droga do Sanktuarium św. Filomeny w Gniechowicach

Duch Święty miał taki pomysł żebyśmy poszli do kościoła św. Filomeny w Gniechowicach na ustanowienie pierwszego Sanktuarium św. Filomeny w Polsce. Można było wyjść z Maślic na trasę 45 km lub z Kleciny na trasę 25 km...

Droga: Kościół NMP Fatimskiej we Wrocławiu - Sanktuarium św. Filomeny w Gniechowicach
Długość trasy: 45 km

Podałam informację o tym wydarzeniu na naszą parafię na Maślicach, do parafii na Klecinie oraz do parafii św. Filomeny w Gniechowicach. Przyznam szczerze miałam pewien niepokój czy ktoś poza mną przyjdzie, ponieważ nie obowiązywały zapisy to nie było wiadomo kto się zdecydował, nikt też nie dopytywał na maila. Na miejscu okazało się, że było jeszcze 6 osób w tym jedna, która odprowadzała uczestników i część uczestników miała podobne obawy jak ja zastanawiali się czy ktoś jeszcze przyjdzie? W zasadzie to pod kościołem było ciemno więc z daleka nie było nikogo widać. Czyżby moje obawy udzieliły się uczestnikom? Całkiem możliwe, trzeba uważać na własne lęki.
Kiedy na smartfonie wybiła godzina 22:00 stanęliśmy do wspólnego zdjęcia i ochotniczka, która była odprowadzić uczestnika zrobiła nam zdjęcia z kilku smartfonów. Nagle ktoś powiedział: „Patrzcie jeszcze ktoś przyjechał samochodem i idzie do nas!” i faktycznie okazało się, że przybył do nas przedstawiciel Kleciny i rozpoczęliśmy sesję zdjęciową od początku. :-)
Ksiądz proboszcz obiecał pobłogosławić nas zdalnie o 22:00 tak więc zmówiliśmy modlitwę „Pod Twoją Obronę” i wyruszyliśmy w trasę. Powiedziałam, że to nie jest oficjalna Ekstremalna Droga Krzyżowa tylko przejście planowaną trasę Ekstremalnej Drogi Krzyżowej tak więc jeśli chcemy możemy zachować milczenie, ale to jest nasza decyzja i nikt się nie wychylał żeby milczeć tak więc rozmawialiśmy między sobą. Spytałam czy ktoś chciałby się uczyć nawigacji i nas poprowadzić, ale nie było chętnych tak więc podjęłam się tego szlachetnego zadania. Następnie powiedziałam o tym, że jak chodzimy na EDK to co stacja zmieniamy się z niesieniem krzyża tak aby każda osoba mogła nieść krzyż tutaj okazało się, że na każdej stacji były chętne osoby a nawet kilka chętnych osób. Ponieważ wychodziliśmy z Rejonu Fatimski Wrocław miałam przygotowane rozważania Drogi Krzyżowej o tytule „FATIMSKA Droga Krzyżowa”. Na pierwszej stacji spytałam czy ktoś jest chętny do czytania rozważań a ponieważ nie było chętnych to ja się zgłosiłam. :-)

Po dojściu do III stacji – do kościoła św. Wawrzyńca na Żernikach Krzysiek wysunął się na prowadzenie i wchodzi na teren kościoła, później naciska klamkę i otwiera kościół, powiedział, że widział światło w kościele więc szedł do światła. Mieliśmy miłą niespodziankę, że kościół był otwarty o tej godzinie ponieważ dochodziła północ. Odmówiliśmy wspólnie stację i do kościoła wszedł pan, który poprosił nas o wspólną modlitwę za Milenkę chorą na białaczkę. Pomodliliśmy się wspólnie modlitwami, które ten pan zaproponował na tyle na ile umieliśmy, ponieważ nie do końca znaliśmy takie modlitwy z pamięci „Pomnij o Najświętsza Panno Maryjo” i obiecaliśmy dołączyć jego intencję do naszych. Krzysiek bardzo pamiętał o jego prośbie i w różnych miejscach przypominał nam o modlitwie za tą dziewczynkę. Ja też się za nią pomodliłam i usłyszałam wewnętrzny głos: „Dziewczynka będzie zdrowa!”.
Dzięki Bogu mieliśmy wspaniałe warunki do pielgrzymowania było ciepło, bez wiatru i bez deszczu, uczestnicy szli albo na krótki rękaw albo w jednym długim rękawie i to było wystarczające. Kiedy doszliśmy do kościoła NMP Królowej Polski na Klecinie zostało jeszcze trochę czasu do 4:00. Na ogłoszeniu było podane, że o 4:00 jest wyjście z Kleciny a ponieważ Krzysiek miał poprowadzić grupę z Kleciny, ale przyłączył się do nas na Maślicach to miał trochę czasu żeby poczekać. Zgodnie ustaliliśmy, że przeniesiemy pół godzinny postój z Bielan Wrocławskich na postój na Klecinie a później Krzysiek poczeka sam i nas dogoni. Wyszliśmy spod kościoła na Klecinie około godz. 3:47 i poszliśmy średnim tempem w dalszą trasę. Na Bielanach Wrocławskich spotkaliśmy dwie osoby, które chciały się dołączyć na Klecinie, ale z braku miejsca parkingowego przyjechały na Bielany Wrocławskie, tak więc z sześciu osób zrobiło się nas 8 osób. Bardzo się zdziwiliśmy, kiedy koło budynków zobaczyliśmy zająca, być może dlatego nowy uczestnik narzucił nam dużą prędkość albo po prostu na początku marszu miał dużo sił. W każdym razie mało kto potrafił mu dorównać. :-)
Po odprawieniu stacji na Bielanach Wrocławskich poczekaliśmy na Krzyśka do którego dołączyły 2 osoby, tak więc szliśmy już w 11 osób. W Domasławie kilka osób zostawało już mocno w tyle i na stacji przy kościele postanowili zostać tam na dłużej, dojść do Tyńca Małego i stamtąd pojechać PKS-em do Gniechowic. Bardzo zabawne było kiedy ten uczestnik z końca powiedział: „Cieszcie się, że jesteście młodzi, bo jak będziecie w moim wieku to już nie będziecie tyle mogli przejść...” na to nasz Zając, który prowadził grupę spytał: „Ile masz lat?” a on odpowiedział: „52” a nasz Zając: „To tyle samo co ja!”. Nasuwa się prosty wniosek przejście dłuższego odcinka nie jest kwestią wieku tylko formy fizycznej o którą po prostu trzeba bardziej dbać. :-)


Po dojściu do Chrzanowa zrobiliśmy postój na ławeczkach przy boisku sportowym a później dzięki Bogu doszliśmy już w 9 osób do kościoła św. Filomeny w Gniechowicach o godz. 10:15, odprawiliśmy stację, zrobiliśmy wspólne zdjęcia i każdy udał się we własną stronę, do godz. 11:00 było jeszcze trochę czasu...

1 komentarz:

  1. Gniechowice modlili się o siły dla Was. Udało się. Dotarliście. Zapraszamy sanktuarium św. Filomeny w Gniechowicach ponownie

    OdpowiedzUsuń