piątek, 27 września 2019

Godny uznania pracownik

W trakcie pielgrzymowania i nie tylko nachodzą mnie różne tematy do przemyślenia. Dokąd zmierzam, ale nie tylko dokąd prowadzi droga tylko dokąd podążam w życiu?

Pan Jezus powiedział: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14,6) tak więc nasze życie jest nieustanną drogą. Kiedy byłam małym dzieckiem to chciałam iść prosto do Nieba, później wymagania się zmniejszyły i pomyślałam, że pójdę do Czyśćca, ale w pewnym momencie życia nastąpił przełom i ponownie chciałam iść prosto do Nieba. :-) Podobno w Czyśćcu dusza przechodzi cierpienia znacznie większe od największych cierpień na Ziemi a jest jeszcze druga pułapka między Czyśćcem a Piekłem jest niewielka granica i pytanie po co ryzykować? Swego czasu Pan Jezus pokazał mi modlitwy Tajemnicę Szczęścia oraz 7 Ojcze Nasz i 7 Zdrowaś Maryjo, nie umiałam przejść obojętnie obok tych modlitw z powodu licznych obietnic w tym gwarancji Nieba. :-) Niektórzy uważają, że nie powinno się odmawiać modlitw z obietnicami, ponieważ Niebo trzeba sobie wypracować, tylko zapominają o tym, że poświęcając czas na odmówienie tych modlitw pracujemy nad własnym zbawieniem oraz zbawieniem innych osób, ponieważ Łaska Boża spływa przez modlitwę. Pan Jezus pochwala działanie w przemyślany sposób: „Bądźcie więc roztropni jak węże” (Mt 10,16) i nie pochwala głupoty nawet u Apostołów: „«To i wy jeszcze niepojętni jesteście?” (Mt 15,17) a to znaczy, że mamy korzystać z pomocy, których Pan Bóg nam udziela. Pan Jezus powiedział do św. s. Faustyny: „Pragnę, aby czczono miłosierdzie Moje, daję ludzkości ostatnią deskę ratunku - to jest ucieczkę do miłosierdzia Mojego, raduje się Serce Moje z święta tego.” (Dz 998), deska ratunku to coś jak koło ratunkowe. Prawdopodobnie każdy oglądał kiedyś program Milionerzy i tam uczestnik miał do dyspozycji 3 koła ratunkowe, które mógł wykorzystać w dowolnym czasie, pytanie jak my wykorzystujemy koła ratunkowe dane nam przez Pana Boga?
Ale wracając do Rzeczy Ostatecznych to jak już wiedziałam, że chcę pójść do nieba zaczęłam się zastanawiać: „Czy warto się bardziej starać o Niebo czy tak żeby się tylko prześlizgnąć do Nieba?” Wyobrażałam to sobie jak szkołę, gdzie można przejść na dwójkach do następnej klasy a można się napracować i przejść na piątkach. Zastanawiałam się czy w niebie jest hierarchia. Odpowiedź znalazłam w Piśmie Świętym. Synowie Zebedeusza chcieli zająć miejsce przy boku Pana Jezusa, ale Pan Jezus dał im taką odpowiedź: „Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale [dostanie się ono] tym, dla których zostało przygotowane».” (Mk 10,40). W innym miejscu Pan Jezus powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on” (Mt 11,11) co świadczy o tym, że w niebie jest hierarchia. :-)
Święta s. Faustyna też pisze o hierarchii: „Poznałam w Sercu Jezusa, że dla dusz wybranych jest w samym niebie niebo, gdzie nie wszyscy wstęp mają, ale tylko dusze, wybrane. Niepojęte szczęście, w którym dusza zatopiona będzie.” (Dz 592) Kto nie czuje, że jest duszą wybraną to warto skorzystać z prostej wskazówki zawartej w Piśmie Świętym: „od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni zdobywają je.” (Mt 11,12) czyli trzeba gwałtownie zdobywać Niebo i wołać do Boga: „Mnie wybierz, wybierz mnie!” i powinno pomóc.
Kiedy zrozumiałam, że w niebie jest hierarchia zaczęłam się zastanawiać co zrobić, żeby na wieki być blisko Boga i odpowiedź znalazłam w Piśmie Świętym, nie wiem czy powinnam się tym podzielić, bo ktoś z konkurencji może mnie wyprzedzić stosując się do tej wskazówki, ale Niebo jest wielkie to wszyscy się zmieścimy. :-) Aby wejść do nieba trzeba stać się jak dziecko, jest to warunek konieczny: „«Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” (Mt 18,3). Żeby być największym w Niebie trzeba uniżyć się jak dziecko: „Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim.” (Mt 18,4). Przyznam szczerze, że stosowanie się do tej reguły bardzo upraszcza mi życie zadaję sobie pytanie i patrzę co zrobiłoby dziecko w tej sytuacji. Przykładowo:
  • Czy dziecko wgłębia się politykę? Nie, więc ja też się tym nie zajmuję.
  • Czy dziecko dużo czasu poświęca na studiowanie i analizę Pisma Świętego albo różnych książek i czasopism religijnych? Nie, więc ja też za dużo nie czytam.
  • Czy dziecko dużą wagę przykłada do wyglądu? Nie, więc ja też nie muszę.
Ponadto dziecko ma bardzo cenioną zaletę tzn. potrafi słuchać. Wiele osób w rozmowie zamiast licznych porad chce tylko mieć słuchacza, który co jakiś czas zada pytanie. Tak więc będąc dzieckiem ma się łatwiejsze życie na Ziemi a później w Niebie byle tylko nie być jak Piotruś Pan. :-)

Przy dążeniu do świętości i osiągnięcia Nieba jest taka chęć sprawdzenia na jakim się jest poziomie. Polecam wiersz ks. Jana Twardowskiego „W kolejce do nieba”
Powoli nie tak prędko
proszę się nie pchać
najpierw trzeba wyglądać na świętego ale nim nie być
potem ani świętym nie być ani na świętego nie wyglądać
potem być świętym tak żeby tego wcale nie było widać
i dopiero na samym końcu
święty staje się podobny do świętego”

Co do mnie to ocenę mojej świętości pozostawiam Panu Bogu, ale z całą pewnością nie wyglądam na świętą. Jakieś kilka miesięcy temu usłyszałam, że nie mogę być świętą, bo święci mieli kierowników duchowych a ja nie mam kierownika duchowego. Pan Jezus powiedział do św. s. Faustyny: „Napisz, sekretarko Moja, że kierownikiem dusz jestem Ja sam, bezpośrednio - a pośrednio prowadzę je przez kapłana i każdą prowadzę do świętości drogą Mnie tylko wiadomą.” (Dz 1784) Nie podważam roli kierownika duchowego, ale polegając bezgranicznie na kierowniku duchowym można zapomnieć o dalszej części zdania, że Pan Jezus prowadzi do świętości każdą duszę drogą tylko Jemu znaną a skoro jest Bogiem Wszechmogącym to może działać w różny sposób ot choćby przez dzieci.
Innym razem spotkałam się z opinią, że nie powinnam się przyjaźnić z osobą wierzącą, ale nie praktykującą co powiedziała zresztą ta sama osoba, która oceniła mnie na podstawie kierownika duchowego. Oczywiście nadal przyjaźnię się z tą osobą, ja nie oceniam ludzi w ten sposób, moją najlepszą przyjaciółką na studiach była osoba niewierząca, zresztą Pan Jezus powiedział: „«Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego.” (Mt 21,31)
Pan Jezus dał nam wskazówkę z kim mamy przebywać:
Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?» Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».” (Mk 2,16-17)
Jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby jakiś faryzeusz wyprowadził mnie z równowagi swoimi poradami, ale tak na wszelki wypadek mam w pamięci cytat z Pisma Świętego: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie».” (Mk 16, 17-18) żeby się spytać faryzeusza czy bierze węże do rąk jak jest tak mocno wierzący, ale może się okazać, że wyciągnie węża z kieszeni. :-)
Oceniając innych ludźmi pamiętajmy jaką wskazówkę dał Pan Bóg Samuelowi przy wyborze króla Dawida:
«Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi <jak widzi Bóg>, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce».” (1 Sm 16,7)
Podsumowując św. Paweł pisze: „Dołóż starania, byś sam stanął przed Bogiem jako godny uznania pracownik” (2 Tm 2,15) oraz „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo [wiekuiste] jako zapłatę.” (Kol 3,23-24)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz